czwartek, 10 grudnia 2015

#askhonorata

Są takie ludzie, z którymi styka nas los i niespodzianie zostają z nami jakby na stałe, może nie w głównym nurcie codziennych wydarzeń, ale ciągle gdzieś na wyciągnięcie ręki...
Przypadkowa współpraca z Honoratą parę lat temu, którą zaliczyłam z resztą w zastępstwie za kogoś, zaowocowała specyficzną relacją, zaskakująco trwałą, a przez to szczególnie cenną, w tym pojebanym chorym światku.
Zjeździłyśmy razem kawałek Europy, ostatnio nawet Warszawę
nieraz wspólnie stawiałyśmy czoła sytuacjom, w których kto inny by osiwiał. I chociaż nie zawsze wyjadamy sobie z dzióbków jak gołąbki, ostatnia współpraca uświadomiła mi, że uwielbiam tego czorta i jej hiperplastyczną mordę.