sobota, 12 września 2015

NATALIA SIWIEC - makijaż

"Z pewną taką nieśmiałością", ale też z niemałą frajdą, pomalowałam Natalię Siwiec do sesji foto. Skąd ta nieśmiałość po jednak licznych już celebrity-pyskach, które przewinęły się już przez moją łapkę z pędzlem?
Natalia ma swój styl, precyzyjnie dopracowany look,
zawsze prezentuje się nienagannie umalowana, a ja nie śledzę na bieżąco jej profilu i miałam obawy, że nasze wizje trochę się "rozjadą". W dodatku tempo malowania musiało być zabójcze, bo czas na makijaż przed sesją pochłonął marsz z kuferkami przez zamknięte na użytek maratonu centrum Wrocławia.

Tymczasem wykonanie makijażu Natalii okazało się fantastycznym doświadczeniem. Ona sama jest śliczną kobietą - niewiele jest do "poprawy" makijażem - i niezwykle sympatyczną, współpracującą osobą. Jej wiedza na temat makijażu jest imponująca, i po kilku minutach gawędziłyśmy o nabłyszczaczach, modelowaniu dolnej powieki, rudych cieniach (ja uwielbiam i stosuję z zapałem do podkreślania zieloności tęczówki, teoria barw komplementarnych się kłania, ale "zwykli" ludzie się ich boją - tymczasem Natalia, podobnie jak ja, jest ich fanką!) itd., jak serdeczne kumpelki.

Po bezpiecznym, neutralnym makijażu, atmosfera na sesji zdawała się sprzyjać eksperymentom i Natalia zgodziła się na błyszczące, czerwone winylowe usta. Wyręczyła mnie w pomalowaniu ich, gdyż mój perfekcjonizm na pewno nie zamknąłby się w 20 sekundach, a akurat tyle czasu było do dyspozycji. Nie moge się doczekać na efekty sesji autorstwa Grymuzy...