wtorek, 29 kwietnia 2014

ORSAY w Marine

My już troszkę zblazowani, nasze podarte brudne dresy i reklamówki z Lidla niejedno już widziały, gwiazdki nas powalają najbardziej te na nieboskłonie,

a przy logach hoteli jakby mniej... Ale do Marine na focie warto jechać te 6 godzin przy sprzyjających, a 8 przy mniej, wiatrach. Pozdrowienia dla przemiłej Pani Justyny! Nasz stały - jak to miło powiedzieć - klient Orsay, czyli wszystko jasne i oprócz pogody, zero niespodzianek. 

PARTY III:






DRESS FESTIVAL:

Za kulisami: