czwartek, 17 marca 2011

YES TO DRESS


YES TO DRESS zmakijażowałam z rozkoszą przeważnie dziką;
momentami tylko mniejszą, gdyż modelkami tzw. "prawdziwe kobiety" miały być, co rzekomo w wiekowo oscyluje koło 3-ciej dekady. Zatem w odniesieniu do powszechnie panujących standardów obiekty do zaszpachlowania były z lekka nieświeże... o Oli (pani w biei i i odcieniach) powiedzieć tego nie można, ale pozostała modelka mocno była pokąsana zębem czasu, a i promila nie brakowało, i weź to umaluj ...orka na ugorze.


YES TO DRESS - z dawna oczekiwana odpowiedź na modły prezesek i polityczek, sióstr i matek, żon i kochanek. Eliksir pierwszoligowych tkanin; mistrzowskich form i jubilerskiej precyzji w krawiectwie zmieszanych  z odrobiną magii i siostrzanej czułości; i przefiltrowanych przez potęgę doświadczenia i niezwykłą osobowość na razie anonimowej kreatorki  marki - to się musi udać. YES TO DRESS!!!!