piątek, 30 kwietnia 2010

sesja produktowa w macicy (Cuprum Arena)

Nie pisałam bynajmniej nie z lenistwa. Stylizacja sesji produktowej, w dodatku według klucza przyprawiającego stylistę o rumieniec zażenowania (ładnie, tanio, szybko) - ale ukłon mamonie też trzeba złożyć. Szczególnie, że niegłupim otoczeniu - ta akurat świątynia pieniądza jak swoją funkcję i lokalizację całkiem odjechanie się prezentuje.

100 pakszotów dziennie - z selekcja, wypełnieniem formularza wypożyczenia, inwentaryzacja, stylizacją do fotki i zwrotem - mój cenny nieoceniony team potrafi takie rzeczy, chociaż jeśli możemy wybierać - nie zapisujemy się na takie hardkory. Brakowało mi tam Dominiki Brzeskiej - to długa historia, i zawiła pętla przyczynowo-skutkowa, a i bez Erill na pewno by się nie udało - wielkie dzięki!