poniedziałek, 8 marca 2010

RENOMA - babski dzień

We współpracy z Moniką Idzikowską miałam okazję uczestniczyć w Dniu Kobiet organizowanym przez DH Renoma jako "Renoma Pięknych Kobiet" udzielając "porad stylistów".
Różne wnioski nasunęły mi się po spotkaniach z niemałą ilością "zwykłych kobiet", z których każda była przecież niezwykła, wyjątkowa - ale w większości te spotkania przebiegały podobnie. Poza nielicznymi, chlubnymi wyjątkami, większość Polek w wiedzy na temat ubioru zatrzymała się gdzieś na pierwszych kartach (nieistniejącego, ale gdyby taki był to..) modowego elementarza.
Jak rozmawiać o stylu jako wyznaczniku osobowości, o modzie jako zabawie, skoro dla większości kobiet codzienne ubieranie się stanowi wielki problem?
Zaobserwowałam:
Nieświadomość specyfiki własnej figury - kobiety nie wiedzą, czy ich ramiona są szerokie czy wąskie, czy co chciałyby eksponować a co nalezy chować (większośc uwaza, ze chować nalezy wszystko).
Totalny brak pewności siebie i kompleksy - gdyby modne były czarne habity, załozę się ze większość dojrzalych Polek z radościa przyklasnęłaby temu trendowi.
Niechec do wyrozniania sie z tlumu - jw.
Nieznajomość podstawowych zasad "optyki" w ubiorze - że pionowe lub ukośne /z wyraznym zaznaczeniem kierunku gora/dol/ linie (dekoltu, kantów na spodniach, zaszewek na princesce) wydłużają optycznie sylwetkę, a poziome podziały - sciągacz swetra na biodrach, poziome kieszenie, czarne botki "urwane" w kostce, poprzeczne paski - generalnie poszerzaja/skracaja optycznie; że jasne zestawione z ciemnym przyciąga wzrok, eksponuje - ciemne odwrotnie, to odkrycia na miarę Ameryki.
Zle rozpoznawanie i wprowadzanie trendow - szmatlawce lansują sie jeden-dwa trendy na sezon, które panie redaktorzynki gdzies wypatrza i obwieszcza jako słuszne - np. trupiosine paznokietki w tym sezonie, ktoś litościowe wspomni o inspiracjach militarnych czy marynistycznych, wzorach i pastelach, ale nie przybliżając w czym rzecz . I huzia na juzia, wszyscy nosza sie tak samo czyli modnie. Albo w ogóle olewają temat. A tymczasem dobra baza rzeczy klasycznych, takich troche poza aktualną modą i zawsze na czasie + trendy dodatki za grosze nieraz by wystarczyly, żeby Pani czuły się dobrze ubrane (tym bardziej ze minimalizm i klasyka zawsze gdzieś tam na poboczu wybiegów funkcjonuje) - ale one przeważnie o tym nie wiedzą.
Polki są fajne i mają niemało walorów, które warto by wyeksponować. Większość Pań miała w sobie mnóstwo uroku i szczerze ubolewam nad tym, że nie dysponują większą ilością odwagi i funduszy - byłoby naprawdę pięknie!
No i kolejne wnioski, to brawa dla Niny Garcii za "Little Black Book of Style" (jest polski przekład? - przydałby sie!)